niedziela, 3 kwietnia 2016

Prolog


-Ronald Richard Knox. Urodzony 19 czerwca 1928 roku w Los Angeles, jako syn Amelii Sophii Knox z domu Renshaw i Davida Victora Knox. Zmarły 7 grudnia 1946 roku w wyniku śmierci samobójczej, w skutek uduszenia, poprzez powieszenie się. Dodatkowe uwagi- silne zaburzenia psychiczne, depresja. Inne uwagi- czworo młodszego rodzeństwa. Osąd zakończony...-po wypowiedzeniu owych słów, srebrnowłosy, wysoki, acz nieco zgarbiony, szczupłej aparycji mężczyzna- wyjął swoją kosę z klatki piersiowej zwisającego, bezwładnego blondyna, bezpowrotnie oddzielając od siebie duszę i ciało osiemnastolatka i zamykając swój dziennik. Był szczupły, półnagi, bardzo blady i nawet po śmierci- jego owalna twarz zdawała się wyrażać emocje, do których wyrażenia nie była zdolna za życia. Mroczny Żniwiarz powoli odwiązał sznur, owinięty ciasno wokół tętnicy szyjnej mężczyzny, po czym złapawszy go w ramiona, delikatnie ułożył Ronalda na ówcześnie przygotowanym kocu i tak, jak miał to w zwyczaju, rozpoczął odmawianie modlitwy, uklęknąwszy przy ciele Knoxa i składając jego ręce wzdłuż tułowia.


-Ojcze z nieba Boże, -zmiłuj się nad nim. 
Synu Odkupicielu świata, Boże, -zmiłuj się nad nim.

Duchu Święty, Boże, -zmiłuj się nad nim.

Święta Trójco, jedyny Boże, -zmiłuj się nad nim.

Święta Maryjo, -módl się za nim.

Bramo niebieska, -módl się za nim.

Królowo Wniebowzięta, - módl się za nim.

Święty Michale, - módl się za nim.

Święty Janie Chrzcicielu, - módl się za nim.

Święty Józefie, - módl się za nim.

Święty Ronaldzie, - módl się za nim.

Wszyscy święci i święte Boże, - módl się za nim.

Bądź mu miłościw, -wybaw go Panie.
Od zła wszelkiego, -wybaw go Panie.
Od cierpień w czyśćcu, - wybaw go Panie. 
Przez Twoje wcielenie, -wybaw go Panie. 
Przez Twoje narodzenie, - wybaw go Panie. 
Przez Twój chrzest i post święty, - wybaw go Panie. 
Przez Twój krzyż i mękę, - wybaw go Panie. 
Przez Twoją śmierć i złożenie do grobu, -wybaw go Panie. 
Przez Twoje zmartwychwstanie, -wybaw go Panie.
Przez Twoje cudowne wniebowstąpienie, -wybaw go Panie. 
Przez zesłanie Ducha Świętego, - wybaw go Panie. 
Przez Twoje przyjście w chwale, - wybaw go Panie.


Undertaker wstał, dotykając porcelanową dłonią równie porcelanowego czoła samobójcy. 

-Nie bój się, chłopcze. Za niedługo rozpoczniesz swoją pokutę. Boże- niech będzie mu odpuszczone...-powiedział, kierując wzrok w stronę Jezusa Chrystusa na krzyżu, wiszącego na ścianie w mieszkaniu, po czym odszedł, udając się do kolejnego samobójcy. 

**
-William Louis Teal-Spears. Urodzony 26 sierpnia 1925 roku w Londynie, jako syn Dorothy Stefanii Teal-Spears z domu Connor i Williama Patricka Teal-Spears. Zmarły 7 grudnia 1946 roku w wyniku śmierci samobójczej, w skutek utopienia się. Dodatkowe uwagi- silne zaburzenia psychiczne, depresja. Inne uwagi- dwukrotnie  żonaty- rozwodnik, wdowiec. Osąd zakończony...-Undertaker wyjął kosę z klatki piersiowej Williama. Mężczyzna był cały mokry, wszak nie dawno co cudem wyjęty z morza przez boga śmierci, w trakcie potężnego sztormu. Gdy wraz z ciałem mężczyzny, Undertaker udał się w las- tam rozpoczął osąd jego duszy. Zamknął dziennik, osuszając nieco ciało lodowatego Williama i wzdychając niemalże bezgłośnie. William miał kruczoczarne, krótko ścięte włosy i jasną cerę. Był ubrany w garnitur, bardzo elegancko i odświętnie, jakby w dzień swojej śmierci, oczekiwał- czegoś lub kogoś szalenie dla niego ważnego.  To już drugi samobójca, którego przyszło mu osądzać i ani trochę nie był rad z tegoż powodu. Nie lubił osądzać właśnie ich, wiedząc przy tym doskonale, co czeka wszystkich, którzy wyrzekli się znaczenia życia. Po raz kolejny wzdychając, Shinigami ułożył ciało dwudziesto jedno latka na mchu leśnym, modląc się:

-Ojcze z nieba Boże, -zmiłuj się nad nim. 
Synu Odkupicielu świata, Boże, -zmiłuj się nad nim.

Duchu Święty, Boże, -zmiłuj się nad nim.

Święta Trójco, jedyny Boże, -zmiłuj się nad nim.

Święta Maryjo, -módl się za nim.

Bramo niebieska, -módl się za nim.

Królowo Wniebowzięta, - módl się za nim.

Święty Michale, - módl się za nim.

Święty Janie Chrzcicielu, - módl się za nim.

Święty Józefie, - módl się za nim.

Święty Williamie, - módl się za nim.

Wszyscy święci i święte Boże, - módl się za nim.



Bądź mu miłościw, -wybaw go Panie.
Od zła wszelkiego, -wybaw go Panie. 
Od cierpień w czyśćcu, - wybaw go Panie. 
Przez Twoje wcielenie, -wybaw go Panie. 
Przez Twoje narodzenie, - wybaw go Panie. 
Przez Twój chrzest i post święty, - wybaw go Panie. 
Przez Twój krzyż i mękę, - wybaw go Panie.
Przez Twoją śmierć i złożenie do grobu, -wybaw go Panie. 
Przez Twoje zmartwychwstanie, -wybaw go Panie. 
Przez Twoje cudowne wniebowstąpienie, -wybaw go Panie. 
Przez zesłanie Ducha Świętego, - wybaw go Panie. 
Przez Twoje przyjście w chwale, - wybaw go Panie.

Wstał niespiesznie, chwycił w ręce dzierżoną kosę, a następnie odszedł, podążając do kolejnego grzesznika, w celu osądzenia go. 

-Będzie dobrze. Ja to wiem...Bądź łaskaw dla niego, Boże...

**
-Gregory Sutcliff. Urodzony 31 października 1925 roku w Lockerbie, jako syn Grace Roxanne Meyer i Matthew Alexandra Sutcliffa. Zmarły 7 grudnia 1946 roku, w wyniku śmierci samobójczej, w skutek wykrwawienia, poprzez pocięcie się żyletką. Dodatkowe uwagi- silne zaburzenia psychiczne, rozdwojenie jaźni, zespół stresu pourazowego, depresja. Inne uwagi- brat bliźniak. Osąd zakończony.- Undertaker zgrabnie ominął szkarłatną kałużę krwi, okalającą 1/4 pomieszczenia, przedostając się do samego Grella, ażeby wyjąć z niego swoją kosę i zamknąć dziennik i bliżej przyjrzeć się jego aksamitnej twarzy, na którą to opadały długie, krwisto czerwone włosy, współgrające z kolorem karmazynowej cieczy. Jego ręce, były całe w ranach, miał niemalże poszarpaną skórę. Undertaker poczuł dyskomfort, pragnąc jednocześnie przytulić do piersi tego biednego, zmarłego dwudziesto jednolatka. Wydawał mu się taki bezbronny. Heh- jak każdy samobójca zresztą. Pełen desperacji, nieszczęśliwy...Undertaker uklęknął nad ciałem Gregory'ego, składając ręce do modlitwy.

-Ojcze z nieba Boże, -zmiłuj się nad nim. 
Synu Odkupicielu świata, Boże, -zmiłuj się nad nim.
Duchu Święty, Boże, -zmiłuj się nad nim.

Święta Trójco, jedyny Boże, -zmiłuj się nad nim.

Święta Maryjo, -módl się za nim.

Bramo niebieska, -módl się za nim.

Królowo Wniebowzięta, - módl się za nim.

Święty Michale, - módl się za nim.

Święty Janie Chrzcicielu, - módl się za nim.

Święty Józefie, - módl się za nim.

Święty Gregory, - módl się za nim.

Wszyscy święci i święte Boże, - módl się za nim.



Bądź mu miłościw, -wybaw go Panie.

Od zła wszelkiego, -wybaw go Panie.
Od cierpień w czyśćcu, - wybaw go Panie.
Przez Twoje wcielenie, -wybaw go Panie. 
Przez Twoje narodzenie, - wybaw go Panie.
Przez Twój chrzest i post święty, - wybaw go Panie. 
Przez Twój krzyż i mękę, - wybaw go Panie. 
Przez Twoją śmierć i złożenie do grobu, -wybaw go Panie. 
Przez Twoje zmartwychwstanie, -wybaw go Panie.
Przez Twoje cudowne wniebowstąpienie, -wybaw go Panie.
Przez zesłanie Ducha Świętego, - wybaw go Panie.
Przez Twoje przyjście w chwale, - wybaw go Panie.

Trzeci samobójca utwierdził Undertakera w przekonaniu, iż świat stał się okrutniejszy, niż do tej pory mógł być. Ludzie, zmienili się w potwory, trudy życia, boleśnie przygniotły i pozbawiły jakichkolwiek nadziei te młode, Bogu ducha winne istoty. Undertaker czuł cholerną bezradność. Zastanawiał się równocześnie, jacy będą Mroczni Żniwiarze, którzy już wkrótce przekroczą próg swego nowego domu.

-Myślę, że będziesz naszym promykiem...-powiedział z cieniem uśmiechu na twarzy, po czym dodał, już ściszonym tonem głosu- Jeszcze dwoje...

**
-Eric Christopher Slingby. Urodzony 1 stycznia 1925 roku w Edynburgu, jako syn Karen Taylor Slingby z domu Harriet i Johna Xaviera Slingby. Zmarły 7 grudnia 1946 roku, w wyniku śmierci samobójczej, w skutek obrażeń wewnętrznych, poprzez strzelenie do siebie z pistoletu. Dodatkowe uwagi- silne zaburzenia psychiczne, alkoholizm i różnorakie uzależnienia, depresja. Inne uwagi- młodszy brat, zmarła córka. Osąd zakończony...-Undertaker wyjął kosę z ciała Erica, który leżał zakrwawiony na podłodze i zamknął dzienniczek. Nieopodal niego, znajdował się pistolet, którym został oddany strzał w głowę. Undertaker miał już dosyć. Co prawda oglądał śmierć codziennie, można powiedzieć, iż sam nią był...ale to wszystko wydawało mu się jakąś cholerną pomyłką. Pięcioro młodych chłopaków, popełniających samobójstwo tego samego dnia, o tej samej godzinie niemalże. Często brutalnie i krwawo, bez jakichkolwiek ogródek. Shinigami obawiał się, jaka okaże się ta ostatnia samobójcza śmierć. Uklęknął nad dobrze zbudowanym, wysokim blondynem, po czym rutynowo rozpoczął modlitwę.

-Ojcze z nieba Boże, -zmiłuj się nad nim. 
Synu Odkupicielu świata, Boże, -zmiłuj się nad nim.
Duchu Święty, Boże, -zmiłuj się nad nim.

Święta Trójco, jedyny Boże, -zmiłuj się nad nim.

Święta Maryjo, -módl się za nim.

Bramo niebieska, -módl się za nim.

Królowo Wniebowzięta, - módl się za nim.

Święty Michale, - módl się za nim.

Święty Janie Chrzcicielu, - módl się za nim.

Święty Józefie, - módl się za nim.

Święty Ericu, - módl się za nim.

Wszyscy święci i święte Boże, - módl się za nim.



Bądź mu miłościw, -wybaw go Panie.

Od zła wszelkiego, -wybaw go Panie.
Od cierpień w czyśćcu, - wybaw go Panie. 
Przez Twoje wcielenie, -wybaw go Panie. 
Przez Twoje narodzenie, - wybaw go Panie. 
Przez Twój chrzest i post święty, - wybaw go Panie. 
Przez Twój krzyż i mękę, - wybaw go Panie. 
Przez Twoją śmierć i złożenie do grobu, -wybaw go Panie. 
Przez Twoje zmartwychwstanie, -wybaw go Panie. 
Przez Twoje cudowne wniebowstąpienie, -wybaw go Panie. 
Przez zesłanie Ducha Świętego, - wybaw go Panie. 
Przez Twoje przyjście w chwale, - wybaw go Panie.

Srebrnowłosy wstał po zakończonej modle, ażeby położyć pod głowę Erica poduszkę. Poprawił jego ręce, przejechał dłonią po bujnej czuprynie i wyszedł, flegmatycznie i niechętnie sunąc nogami do ostatniego delikwenta.

-Do zobaczenia, Ericu...

**
Alan Joseph Humphries. Urodzony 13 marca 1930 roku w Londynie, jako syn Rachel Victorii Trevor primo voto Humphries z domu Kidman i Josepha Henry'ego Humphriesa. Zmarły 7 grudnia 1946 roku, w wyniku śmierci samobójczej, w skutek zażycia śmiertelnej dawki środków nasennych. Dodatkowe uwagi- silne zaburzenia psychiczne, depresja, zespół stresu pourazowego, nerwica. Inne uwagi- ojczym, chorowitość za dzieciństwa. Osąd zakończony...-Undertaker wyciągnął kosę z klatki piersiowej Alana, zamykając dziennik. To był ciekawy, a zarazem okrutny przypadek. Jedyny z całej piątki bowiem- ciemno włosy, szesnastoletni Alan, wybrał taką śmierć. Wśród wielu, uważaną za bezbolesną, jakby po prostu poszedł spać...już na zawsze. Leżał na łóżku, trzymając w dłoni opakowanie silnych tabletek nasennych, których nadmierne zażycie- może się skończyć właśnie tak. Był najmłodszy ze wszystkich samobójców, miał delikatną, dziewczęcą wręcz urodę. Zdawał się być niewinny, kruchy, cichy.

-Dlaczego to jest tak cholernie niesprawiedliwe?- zapytał sam siebie Undertaker. Jeszcze raz spojrzał na młodego chłopaka, chwytając jego lodowatą, wiotką dłoń, klękając i rozpoczynając modlitwę. 

-Ojcze z nieba Boże, -zmiłuj się nad nim. 
Synu Odkupicielu świata, Boże, -zmiłuj się nad nim.

Duchu Święty, Boże, -zmiłuj się nad nim.

Święta Trójco, jedyny Boże, -zmiłuj się nad nim.

Święta Maryjo, -módl się za nim 

Bramo niebieska, -módl się za nim.

Królowo Wniebowzięta, - módl się za nim.

Święty Michale, - módl się za nim.

Święty Janie Chrzcicielu, - módl się za nim.

Święty Józefie, - módl się za nim.

Święty Alanie, - módl się za nim.

Wszyscy święci i święte Boże, - módl się za nim.

Bądź mu miłościw, -wybaw go Panie.
Od zła wszelkiego, -wybaw go Panie.
Od cierpień w czyśćcu, - wybaw go Panie.
Przez Twoje wcielenie, -wybaw go Panie, 
Przez Twoje narodzenie, - wybaw go Panie.
Przez Twój chrzest i post święty, - wybaw go Panie.
Przez Twój krzyż i mękę, - wybaw go Panie. 
Przez Twoją śmierć i złożenie do grobu, -wybaw go Panie.
Przez Twoje zmartwychwstanie, -wybaw go Panie.
Przez Twoje cudowne wniebowstąpienie, -wybaw go Panie.
Przez zesłanie Ducha Świętego, - wybaw go Panie.
Przez Twoje przyjście w chwale, - wybaw go Panie.

Wstał, lecz po tym- nie rzekł już nic. Stwierdził bowiem, iż tak będzie lepiej...Nie spodziewał się jednak, co się stanie, gdy progi "Świata Shinigami"- zasili pięcioro młodych, całkowicie różnych od siebie, niezwykłych- bogów śmierci, samobójców, którzy dobrowolnie kończąc swe życie- poddadzą się Pokucie, karze za rezygnację z życia i całej jego wartości...

__________________________________________________________________
Witam serdecznie w Prologu opowiadania "Atonement Shinigami"! Wydaje mi się, że nie jest najgorszy i jest ciekawym wprowadzeniem do historii. Historii o pięciu Mrocznych Żniwiarzach- samobójcach, którzy po swojej śmierci, są zobowiązani do pokutowania za grzechy. Opowiadanie bazuje na anime i mandze autorstwa Yany Toboso, bedącej jednocześnie autorką postaci Shinigami, aczkolwiek sama fabuła- jest mojego autorstwa. Pamiętaj- CZYTASZ= KOMENTUJESZ. Skomentowanie zajmie Ci dosłownie chwilę, a mnie da chęci i zapał do pisania. Rozdziały nie będą pojawiały się regularnie, więc nie mogę niczego obiecać. Postaram się za to poprowadzić tę historię w taki sposób, w jaki sobie zaplanowałam i mam nadzieję, że to opowiadanie spodoba Wam się i zaciekawi Was. Przyjmę wszelakie słowa konstruktywnej krytyki, piszcie, co mogę poprawić, aby "Atonement Shinigami", było coraz lepsze. Opisy postaci i fabuły, a także "Słowniczek" i "Spis Treści"- znajdują się w zakładce "Strony". Do zobaczenia niebawem w pierwszym rozdziale "Atonement Shinigami". :)